Wyobraź sobie, że kupujesz działający sklep internetowy – przejmujesz domenę, autorskie prawa do oprogramowania oraz layout strony. Nie zatrudniasz pracowników sprzedawcy, nie przejmujesz jego magazynu ani umów z kurierami. Tworzysz wszystko po swojemu. Czy w takiej sytuacji ryzykujesz, że nagle zapuka do Twoich drzwi wierzyciel poprzedniego właściciela i zażąda spłaty jego długów? Zapraszam do analizy wyroku Sądu Najwyższego (sygn. II CSKP 2110/22)
Transakcje o charakterze fuzji i przejęć (M&A) w sektorze gospodarki cyfrowej wymagają szczególnej skrupulatności w obszarze badania zjawiska sukcesji prawnej. Dotychczasowa praktyka kontraktowa oraz linia orzecznicza sądów powszechnych często zakładały, że transfer samych aktywów cyfrowych (takich jak domena czy kod źródłowy) nie niesie za sobą ryzyka przejęcia zobowiązań dłużnika. Sytuację tę w sposób istotny weryfikuje wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 czerwca 2024 r. (sygn. II CSKP 2110/22), który dokonuje nowoczesnej wykładni pojęcia przedsiębiorstwa w znaczeniu przedmiotowym w realiach handlu elektronicznego.
Istota sporu w omawianej sprawie sprowadzała się do rozstrzygnięcia, czy nabycie określonych komponentów platformy e-commerce generuje po stronie kupującego solidarną odpowiedzialność za długi zbywcy.
Sąd Najwyższy zakwestionował powyższy konserwatyzm interpretacyjny, uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.
Aby w pełni zrozumieć wagę orzeczenia Sądu Najwyższego, należy odwołać się do ram prawnych regulujących obrót przedsiębiorstwem w polskim prawie cywilnym.
Kluczowe znaczenie mają tu przepisy dotyczące definicji przedsiębiorstwa, domniemania zakresu czynności prawnej, rygorystycznej formy umowy oraz solidarnej odpowiedzialności nabywcy.
Zgodnie z polskim prawem, przedsiębiorstwo to zorganizowany konglomerat składników. Ustawa posługuje się definicją otwartą:
Art. 55¹ k.c.
Przedsiębiorstwo jest zorganizowanym zespołem składników niematerialnych i materialnych przeznaczonym do prowadzenia działalności gospodarczej. Obejmuje ono w szczególności: [...]
Zbycie przedsiębiorstwa pociąga za sobą zasadę globalności uregulowaną w kolejnym artykule:
Art. 55² k.c.
Czynność prawna mająca za przedmiot przedsiębiorstwo obejmuje wszystko, co wchodzi w skład przedsiębiorstwa, chyba że co innego wynika z treści czynności prawnej albo z przepisów szczególnych.
Ustawodawca, chroniąc pewność obrotu gospodarczego, wprowadził surowy rygor formalny dla transakcji dotyczących przedsiębiorstwa. Niedochowanie tej formy skutkuje bezwzględną nieważnością umowy.
Art. 75¹ § 1 k.c.
Czynność prawna mająca za przedmiot zbycie, wydzierżawienie przedsiębiorstwa lub ustanowienie na nim użytkowania powinna być dokonana w formie pisemnej z podpisami notarialnie poświadczonymi.
Uwaga praktyczna: Jeżeli w skład zbywanego przedsiębiorstwa (lub jego zorganizowanej części) wchodzi nieruchomość lub prawo użytkowania wieczystego, wówczas – zgodnie z ogólnymi zasadami – umowa musi zostać sporządzona w formie aktu notarialnego pod rygorem nieważności (art. 158 k.c.).
Przepis ten stanowi najistotniejsze źródło ryzyka dla nabywcy, stanowiąc mechanizm ochrony wierzycieli zbywcy:
Art. 55⁴ k.c.
Nabywca przedsiębiorstwa lub gospodarstwa rolnego jest odpowiedzialny solidarnie ze zbywcą za jego zobowiązania związane z prowadzeniem przedsiębiorstwa lub gospodarstwa, chyba że w czasie nabycia nie wiedział o tych zobowiązaniach, mimo zachowania należytej staranności. Odpowiedzialność nabywcy ogranicza się do wartości nabytego przedsiębiorstwa lub gospodarstwa według stanu w chwili nabycia, a według cen w chwili zaspokojenia wierzyciela. Odpowiedzialności tej nie można bez zgody wierzyciela wyłączyć ani ograniczyć.
Sąd Najwyższy w wyroku II CSKP 2110/22 zrewolucjonizował interpretację powyższych norm w sektorze gospodarki cyfrowej, dostosowując je do realiów XXI wieku.
Dla skutecznego nabycia przedsiębiorstwa (lub jego zorganizowanej części) w sferze online kluczowe i wystarczające może być samo pozyskanie „infrastruktury” technicznej i informatycznej. Strona internetowa wraz z funkcjonalnym oprzyrządowaniem stanowi kompletny, na tyle zorganizowany zespół składników, że jest on w stanie samodzielnie realizować cele gospodarcze (tj. prowadzenie sprzedaży i zawieranie umów online).
Biznes w formule e-commerce z natury nie wymaga utrzymywania tożsamej fizycznej tkanki operacyjnej. Nabywca może od podstaw zorganizować logistykę, zawrzeć nowe, własne umowy z kurierami oraz założyć odrębne rachunki bankowe, zachowując jednocześnie ciągłość funkcjonalną sklepu jako wyodrębnionego przedsiębiorstwa.
Sąd Najwyższy wskazał, że w obrocie cyfrowym klienteli nie stanowią zindywidualizowane personalnie podmioty. W modelach biznesowych opartych na danych (data-driven) pojęcie to należy rozumieć jako grupy docelowe (target), rozpoznawalne według określonych preferencji lub algorytmicznych zachowań zakupowych. Klientela e-sklepu ma charakter zmienny i dynamiczny, stąd jej fizyczny "transfer" nie jest warunkiem koniecznym do zaistnienia sukcesji przedsiębiorstwa.
Wyrok idzie o krok dalej, dopuszczając uznanie za przedsiębiorstwo działalności prowadzonej nawet z wykorzystaniem zewnętrznej infrastruktury (np. konta sprzedażowe na portalach typu marketplace), o ile możliwe jest wydzielenie i identyfikacja praw majątkowych przynależnych danemu przedsiębiorcy.
Kluczowym i niezwykle doniosłym praktycznie aspektem niniejszej sprawy był fakt, że strony transakcji nie zawarły umowy o zbycie przedsiębiorstwa w formie z podpisami notarialnie poświadczonymi, o której mowa w art. 75¹ k.c. Przeciwnie – sformułowały one i podpisały zwykłą umowę przeniesienia autorskich praw majątkowych, kontentu oraz domen.
W realiach rynkowych taki zabieg jest często stosowany intencjonalnie. Kupujący i sprzedający wychodzą z założenia, że jeśli transakcja zostanie nazwana „umową sprzedaży praw”, a jej zawarcie nastąpi bez udziału notariusza, to sąd nigdy nie zakwalifikuje jej jako zbycia przedsiębiorstwa (bądź jego zorganizowanej części). Miało to stanowić „tarczę” chroniącą nabywcę przed solidarną odpowiedzialnością za długi zbywcy.
Sąd Najwyższy kategorycznie sprzeciwił się takiemu formalizmowi. Odwołując się do art. 65 § 2 k.c., SN przypomniał fundamentalną zasadę interpretacyjną:
Art. 65 § 2 k.c.W umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu.
W konsekwencji Sąd Najwyższy uznał, że:
Prezentowana linia orzecznicza Sądu Najwyższego drastycznie podnosi próg ostrożności wymagany przy transakcjach typu asset purchase w branży IT/e-commerce.
Kwalifikacja zakupu platformy internetowej, kodu źródłowego i domeny jako nabycia zorganizowanej części przedsiębiorstwa wprost aktualizuje surową normę z art. 55⁴ k.c. Kupujący staje się osobiście odpowiedzialny solidarnie ze sprzedawcą za jego historyczne długi związane z prowadzeniem tego sklepu (powstałe do dnia transakcji).
W obecnym stanie prawnym standardowe oświadczenia zbywcy o braku zadłużenia wpisane do umowy nie są faktycznym zabezpieczeniem. Kluczowym narzędziem ochrony kapitału inwestora staje się wieloaspektowy, uprzedni audyt prawno-finansowy (due diligence) sprzedawcy.
Transakcje w branży e-commerce wymagają precyzyjnego podejścia prawnego, które zabezpieczy Twój kapitał przed ukrytymi zobowiązaniami zbywcy. W ramach praktyki Kancelarii oferujemy kompleksowe wsparcie transakcyjne:
Planujesz zakup, sprzedaż lub restrukturyzację sklepu internetowego? Nie ryzykuj transakcji bez pełnego zabezpieczenia prawnego. Zapraszam do bezpośredniego kontaktu i konsultacji.
===========================